7 powodów, dla których nadal prowadzę bloga


Sfera życia / wtorek, Luty 19th, 2019

Zaczęłam wcale nie tak dawno temu. Ku rozpaczy moich nieprzyjaciół i wrogów kontynuuję. Nie mam jeszcze dość. Znaczy, że pisać będę. Z sobie wyznaczoną (nie)regularnością. Wszelkie związane z tym konsekwencje biorę na siebie. Współczujesz? Lepiej przeczytaj listę 7 rzeczy, które powodują, że zostaję w blogosferze na dłużej. Chociaż pewnie bardziej w przelocie.

1. Żyjemy w czasach, które dają sporo możliwości. Szczególnie w dziedzinie rozwoju. Czasem, tylko damy złapać się w pułapkę i tę wiedzę kolekcjonujemy zamiast po prostu ją wykorzystać. Siedzimy tak pod kocem i teoretyzujemy. Poziom ekspercki powoduje, że razem z ego już pod kocem ciężko wysiedzieć. Łapiemy wnet za mobilnioki i sączymy jad. Można wiedzieć jak żyć, ale jeszcze trzeba żyć. A prawda jest jedna – każdy ma swoją drogę. Ja sporą jej część przeszłam ze swoim A CO BY BYŁO GDYBY? No to sprawdzam..

Chciałabym się nauczyć blogować. Tak porządnie. Może akurat znajdzie się wąskie grono, które wytrzyma to stężenie sarkazmu. I będzie to ktoś więcej niż tylko moja rodzina, która i tak nie chce mnie już czytać. I jakoś tych spotkań rodzinnych jakby mniej. Pozdrawiam. Wiem, gdzie parkujecie. I czym.

2. W czasie prowadzenia bloga wciąż dowiaduje się czegoś nowego. Zdobywanie wiedzy teoretycznej i praktycznej to raczej na plus. Ale czasem trzeba się czymś zainspirować Brak pomysłów? Po prostu nie zdajemy sobie sprawy ile świat może nam zaproponować. Zazwyczaj nic.

Internet potrafi być inspirującym miejscem. Zależy czego szukasz. Nie znajdziesz tu odpowiedzi na wszystkie pytania. Ale dlaczego tych pytań nie zadawać? A potem ruszyć na podbój. Ja szukam przede wszystkim tematów kreatywnych, DIY i tego, co dotyczy minimalizmu. Pewnie pojawi się kilka takich wpisów. Jeszcze w tym życiu. Ale na razie ćwiczę. Minimalizm to proces, który pozwolił sporo poukładać w mojej głowie. A Moje DIY (czyli Zrób To Sam) wygląda jak Wyrzuć To Lepiej. Niektórzy mają taki szczególny dar, żeby dać życie i klasycznie to spier**lić. Na szczęście ja uczę się na rzeczach. Dzieci jeszcze nie narzekają. Ale o to zapytam ich za 20 lat.

3. Podobno macierzyństwo jest też dla matek! To bardzo dobrze. Wreszcie ktoś mówi o tym głośno! Bez narzekania. Ale jak się ma dwa i pół faceta w domu (jedno dzieciątko w  drodze, dwulatek i mąż) to jakoś tak o pewnych babskich sprawach nie pogadasz. Ty się interesujesz, dowiadujesz i chciałabyś najzwyczajniej w świecie poplotkować o swoich odkryciach.  #poezja #slowlife #minimalizm #diy. A oni pytają, co na obiad. I po co im ten szpinak.

Lubię swoje życie – mój mąż dodałby, że leniwe. Przy dzieciach rzeczywiście. Lubię rzucić się w ten wir nicnierobienia. I lubię te kolejne obowiązki. Jak ja potrafię zaprojektować swoją rutynę to mi jej żadne skarpetki nie wytrącą z równowagi. Ale dla odskoczni – chcę mieć (i mam) swoje wygodne miejsce. W którym jestem #notonlymama. Tak na 15 minut w ciągu dnia. Bo potem tęsknię.

4. Gdybym napisała, że po to, żeby wku**iać starego, to pewnie byłoby w tym ziarenko prawdy. Chociaż ja wolę umieścić to w kategorii: dam Ci powód, żebyś coś do mnie powiedział. Tak się walczy o atencję w gronie samców. Mimo, że i tak mam dość wysoką pozycję w stadzie. Gość ewidentnie nie lubi jak dłubie coś na klawiaturze. Jeszcze, by ktoś to przeczytał.

Ok. Teraz wersja, dla tych którzy zupełnie nie kumają sarkazmów. Mamy dwie, całkiem różne pasje. Ja ze sportem mam tyle wspólnego co on z czytaniem i pisaniem. Ale jakoś staramy się wspierać. Częściej jednak dogryzamy sobie nawzajem. Z drugiej strony na przestrzeni lat, które ze sobą spędziliśmy (lub raczej wytrzymaliśmy) każde poczyniło w nie swojej dziedzinie progress. A dzieci tylko na tym skorzystają.

Na schodach wywiązał się taki dialog.
K: No pięknie idziesz po schodach. Z tatą to chociaż pobiegasz, poruszasz się trochę.
M: Muszę o niego dbać. Przy Tobie to dziecko miałoby tylko mózg.

Wiem, wiem, wyczuwam ten ukryty komplement.

5. Zaczyna mi się to podobać. I wydarzyło się coś, czego nie do końca się spodziewałam: ODZEW. Czasem to, co robię daje pretekst ludziom, z którymi dawno się nie widziałam – żeby pogadać. Nawet jeśli mówią tylko coś w stylu O! Blog o poezji. Trudny temat. Po tych słowach zazwyczaj następuje konsternacja. Całe życie przelatuje mi przed oczami. Z tym, że nie moje – zazwyczaj jest to życie rozmówcy. Potem odpuszczam i rozmowa się klei. Uczymy się w sarkazmy.

Towarzyszy temu wszystkiemu też pewna adrenalina – szczególnie w momencie publikowania tekstu. Bo akurat pisać każdy może, ale już nie każdy powinien publikować. No i pytanie, którą grupę przyszło mi reprezentować. Tu chyba wyboru nie dokonuję ja. Głosujcie na mnie! Chciałabym wygrać w życie!  

6. To, że coś tutaj jednak piszę, że łączę te słowa – daje mi taką nadzieję, że tego mózgu to jeszcze mi trochę zostało. Że nie zapodziałam go gdzieś między przebranymi pieluchami. A potem niechcący umieściłam w koszu. Albo zapomniałam, gdzie go położyłam. Bo też wyczuwacie, że jakieś jego resztki jeszcze ze mną zostały, prawda?

7. Chciałam się też wyżalić  światu jak jest mi źle. Bynajmniej. Tyle razy już słyszałam, że mi się nie uda, że już przestałam słuchać z takim przejęciem. Wiem, że brzmi to jak bufońskie wywody. Cóż – brzmieć może, ale sens jest z goła inny. Trzeba spróbować. Dobrze, gdy życie chociaż raz spotyka się z marzeniami w tym samym punkcie.

Z samego pisania nie można żyć. Mogę przyznać rację. Ale jak żyć bez pisania? Wiele razy słyszałam, że mam specyficzne wykształcenie i, że z pracą może być ciężko. Przykro, że powiedział to ktoś „na stanowisku” – ale chyba jednak taki, który poza solą w naszym mieście związków chemicznych na oczy nie widział. Nie uważam, żeby było tak tragicznie. Studia humanistyczne uczą pewnych umiejętności miękkich. Ostatecznie to nie koniec świata.

Po tym wszystkim ukułam sobie takie powiedzenie, parafrazując inne:


*W tytule utworu pojawia się słowo NADAL. Bo zdarzyło się milion momentów, kiedy myślałam o tym, żeby jednak zakończyć. Tylko dlaczego, skoro przygoda na dobre jeszcze się nie zaczęła?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *