Świąteczny stroik z masą sensoryczną


paraparenting / wtorek, 8 grudnia, 2020

Jeśli jesteś już chwilę na tym blogu i w miarę regularnie czytasz wpisy, to wiesz też, że w grudniu tego roku podjęliśmy wyzwanie i stworzyliśmy adwentowy kalendarz. Przygotowałam dla dzieciaków kilka drobiazgów i drobne zadania do wykonania. Wszystko oczywiście w klimacie #slowparenting – bez napięcia i niepotrzebnej pompy. Dlatego, jeśli jest ochota i jakieś materiały to tworzymy wspólnie różne rzeczy, które później przyozdabiają nasz dom. Ale jeśli tej ochoty nie ma, to po prostu odpuszczamy. Może od razu uprzedzę, że nie jest to wpis dla osób o wysokim poczuciu estetyki. Ups! O naszym podejściu i pomysłach możesz poczytać tutaj:

Do brzegu. Pewnie wielu z Was domyśla się już, o co może chodzić. I bardzo dobrze, to teraz do dzieła. Dzisiaj propozycja świątecznej zabawy z masą sensoryczną. Nie jestem tylko pewna dla kogo okaże się to większą frajdą, dla rodziców, czy dla dzieci.

Podzielimy się też naszym przepisem na domową ciastolinę, która naprawdę pachnie świętami! Będzie nam ona potrzebna do stworzenia śnieżnego miasta/kompozycji. To co, zaczynamy?

Na początek

Na początku było słowo – tak, również w tym przypadku. Bo podejmowanie wszelkich kreatywnych aktywności zaczyna się właśnie od rozmowy. Badam grunt, żeby nie było potem rozczarowań.

Prace można podzielić na dwa etapy. Po pierwsze: szukanie ozdób świątecznych, które możemy wykorzystać do zrobienia stroika. Po drugie: przygotowanie pachnącej ciastoliny.

Jeśli chodzi o świąteczne ozdoby, to u nas były to małe druciane choinki, pomalowane szyszki, laski cynamonu, sztuczne gałązki ostrokrzewu, drewniane sanki oraz skarby babci – czyli gwiazdy, gwiazdeczki, gwiazdusie i inne brokaty. Warto przygotować bazę, na której umieścimy wszystkie rzeczy. My mieliśmy do dyspozycji talerz. Nasz zbiór przedstawia się mniej więcej tak:

Ciastolina

Przygotuj:

  • około 200ml wody
  • 2 łyżki oleju
  • łyżeczka kwasku cytrynowego
  • około 100g soli drobnoziarnistej
  • około 200 g mąki pszennej
  • minimum łyżeczka cynamonu (w zależności od tolerancji na mocne zapachy); tutaj też z powodzeniem można wykorzystać przyprawę do piernika
  • łyżka kakao

Do garnka wlać wodę i olej. Podgrzewać na średnim ogniu aż do połączenia płynów. Myślę, że około 3-4 minut to będzie wystarczający czas. Następnie w dużej misce wymieszać płyny i produkty sypkie do momentu połączenia wszystkich składników. Można wykorzystać robota kuchennego lub drewnianą łyżkę. Jeśli chcecie ciastolinę wyrabiać rękami, to po prostu poczekajcie chwilę aż wystygnie.

to białe, to kryształki soli daliśmy trochę więcej niż w przepisie

Po czym poznać, że ciastolina jest już gotowa? Ciasto nie przykleja się do palców – można je swobodnie formować. Dla mnie plusem przygotowania domowej ciastoliny jest to, że zrobiona jest z naturalnych składników (mniejsze prawdopodobieństwo alergii). W moim odczuciu posiada przyjemniejszy zapach, niż ta sklepowa. Na pewno jest też tańsza a składniki do jej przygotowania znajdziemy w kuchennej szafce.

Świąteczny stroik

Zabieramy się za wyklejanie podstawki – powierzchni, na której ma powstać nasza kompozycja vel. śnieżne miasteczko. W ten sposób brązowa masa przypominająca ziemię stanie się podstawą do mocowania (tak naprawdę wciskania) ozdób przez dzieci. Tak, to jest dobry moment na włączenie bujnej wyobraźni.

I tutaj nie ma już wielkiej filozofii – jest tylko dobra zabawa w przystrajanie i układanie kompozycji według własnego uznania. U nas dodatkowo dochodzi snucie niestworzonych opowieści. Na koniec, dla uzyskania śnieżnego choć delikatnego puchu można przesiać przez sitko mąkę.

Praca z takimi masami sensorycznymi, które zajmują rączki moich dzieci powoduje, że się wyciszają. Myślę też, że to przyjemne i wyciszające zajęcie dla obu stron. Chociaż na początku nie jest to tak oczywiste. Warto spróbować.

powiedzmy, że to wykonanie minimalistyczne

Jeśli tekst Ci się spodobał i chcesz, by inni też mogli go przeczytać – PODAJ DALEJ.

Do wykonania samego stroiku zainspirowały mnie prace mojej koleżanki ze studiów. Jak widać polonistyka się przydaje. Dzięki Sylwia! Reszta to już natłok aktywności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *