Dziadek Jan


Sfera życia / niedziela, Listopad 11th, 2018

Człowiek stąd

Jego leczo pachnie już w sieni. Jak będziesz wyjeżdżać to puść szczura – mówi. Zaparza ziółka a opowiadane historie słychać przez kuchenne okno. Dialogi z nim niejednokrotnie zapiszą się w sercu tego bloga. W dzieciństwie, gdy wchodziliśmy do domu dziadków to zawsze siedział pochylony nad gazetą. Babcia siedziała z kawą mocno ochrzczoną mlekiem. Zazwyczaj jej tę kawę podpijał. I zawsze jej mówił, że było inaczej.

Soczyste przekleństwa odbijają się echem po podwórku. Znaczy, że coś poszło nie po jego myśli. Wyraz jego twarzy jest raczej groźny. Jego pierwsze wrażenie też może takie być. Ale my oswoiliśmy tego niedźwiedzia. I wiemy, że jego serce jest na dłoni. Nie słyszałam jeszcze, żeby komuś odmówił pomocy.

Piszę o nim dzisiaj, choć urodził się 31 lat po odzyskaniu niepodległości. Tutaj w Bochni. Opowiada mi jak ludziom było ciężko – co przeżyła jego rodzina. Jak jego mama chodziła na nogach do Skalbmierza na targ, żeby zarobić. Tak jak była nauczona – bez narzekania i butów.

Ziemia, na której mieszka (a raczej już jej skrawek) zmieniała się wraz z nim. Mieszka w tym samym miejscu, chociaż nie w tym samym domu, w którym się wychował. Mój syn, kiedy spaceruje po podwórku, często zakłada ręce do tyłu. Zupełnie jak dziadek Jasiek. Chociaż dziadek nie widzi wtedy siebie, ale swojego ojca. U nas wszystko zostaje w rodzinie.

Międzynarodowa kariera

Czworo dzieci, dziewięcioro wnuków i troje prawnucżąt. Bilans 70 lat życia. Mówi, że ciężko na to pracował. Żartujemy, że doczekał się międzynarodowej sławy. Moja siostra mieszka za granicą. Kiedy pierwszy raz przyjechała, by przedstawić nam swojego (wtedy niemęża) Niemca – dziadek powiedział: Śpię z bagnetem!

Poranek Wielkanocny. Dzień spotkania. Specjalnie na tę okazję kupił elegancką cukierniczkę. Bardzo się stresował – jeszcze 8 lat temu takimi sprawami zajmowała się babcia. Całe spotkanie siedział wyprostowany. Raczej ciężko było mu coś powiedzieć. Ale rozmowę podtrzymywał. Przekazywał Iwonie pytania do tłumaczenia. Niemiec podpadł, bo nie słodzi.

Powinien uczyć historii

Lubi opowiadać o przeszłości. Nosi ją w sercu. Pogodził się z tym, co się w naszym kraju już wydarzyło. Pięknie i szczerze umie o tym opowiadać. Bardziej nie pogodził się z tym, co się obecnie dzieje. Czynny komentator rzeczywistości. Rodzinny publicysta.

O tym, że sławojkę wymyślił lekarz, jak działa maszyna parowa, jak wygląda lampa naftowa, o miłostkach przywódców – nie dowiedziałam się na lekcjach historii. Jasne, że jako dzieci nie zawsze chcieliśmy słuchać. Było za długo i połowy rzeczy nie rozumieliśmy. Ale mimochodem coś tam jednak wpadało. Do dziś opowiada w taki sposób, że masz szanse się uśmiechnąć i wyciągnąć coś dla siebie.

Raz na jakiś czas, Jan odwiedza cmentarze raczej zapomniane. W ten sposób oddaje hołd ludziom walczącym. Potrafi chodzić godzinę po puszczy niepołomickiej i szukać. Znajduje, modli się a czasem zapala znicza. Podobną do niego opowiadaczką staje się moja mama. (Już wiem, że mi też to grozi :p) Wspomina, że w dzieciństwie tata zabierał ich na bocheński cmentarz przy ulicy Orackiej. Kiedy odwiedzili już rodzinę podążali w kierunku cmentarza wojennego nr 314. – wejście od ulicy Karosek. Przenikliwe zimno i cienka warstwa śniegu. Patrzył, pod którym krzyżem jeszcze nie pali się świeczka. Chodzili tak długo, aż na grobie każdego poległego żołnierza zapaliło się światło. Tak jakby miało im to wskazać drogę do domu. Na tym cmentarzu pochowano żołnierzy austriackich, niemieckich i rosyjskich.

Kawa z dziadkiem lub babcią

Wiem, że dzisiaj 100- lecie odzyskania niepodległości. Niewątpliwie najlepsze wydarzenie w dziejach mojego kraju! Jedno ze szczęśliwszych. Dających ludziom nadzieję. I trzeba o tym pamiętać. Trzeba o tym mówić i uczyć się, przekazując tę wiedzę dzieciom! Nie możemy być skazani na powtórne przeżycie własnej historii. A my czasem nie znamy nawet losów naszych najbliższych przodków. Wiem, że nie każdy ma takiego dziadka jak ja. Przegapiłam moment, kiedy  mogłam nauczyć się czegoś od babci – jemu nie odpuszczę.

Do tego potrzebna jest rozmowa. Z nauczycielem, z rodzicami, czasem z babcią i dziadkiem. Może warto pójść do nich na kawę i pogadać o historii – i to wcale nie tej odległej. Wiesz coś więcej o swoich pradziadkach? Jeżeli tylko masz taką możliwość – doceń to. Czasem wystarczy pamiętać o ludziach – nie tylko od święta. Również o tych, którzy walczyli o zwykłą codzienność. Ja z pewnością: Do Dziadka Marsz!

6 thoughts on “Dziadek Jan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *